Zgloszenie przestepstwa: Grozby karalne 20120523 Fo. f33 Zr 25 Stefan Kosiewski do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku
Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku
insp. Wojciech Sobczak
ul. Okopowa 15 80-819 Gdańsk
Frankfurt, 23 maja 2012 r.
Szanowny Panie Generale,
zgłaszając przestępstwo gróźb karalnych wymierzonych w moją osobę, popełnione w internecie (dowody w zał.) pragnę wyrazić jednocześnie nadzieję, iż uda nam się obu widzieć jeszcze w innych okolicznościach, być może przy okazji mojego kolejnego spotkania z prezydentem Lechem Wałęsą, któremu niesforne dzieci nie dają wciąż niestety spokojnie dożywać na emeryturze, natomiast dają mu niepotrzebnie kasę tacy koledzy i doradcy jak Bielecki (wyprowadzaną z banku państwowego PKO na prywatną nagrodę Lecha Wałęsy po 100 tys. dolarów rocznie wyrzucanych w błoto, podczas kiedy oficjalnie najwyższa nagroda w Unii Europejskiej to 10 tys. euro, które dostał premier Tusk z okolicznościowym Laurem Karola Wielkiego), bowiem ci źli doradcy Wałęsy, od których on nie umie, lub nie chce się otrzepać, sami zasiadając na bardzo wysoko opłacanych, eksponowanych posadach państwowych zdobytych nie w drodze konkursów, czy awansu zawodowego, jaki jest np. udziałem policjanta w służbie państwowej, lecz z nadania politycznego, wyznaczenia przez kolesiów od wspólnego uganiania się dla pijaru za piłką; sami sobie nie potrafią często nic mądrego doradzić ci nieszczęśni, mali ludzie – przez co giną potem marnie jak Jan Strzelecki, Geremek, Lech Kaczyński i wielu, wielu innych, mądrych z pozoru żydów, z którymi nie sposób było przecież normalnie porozmawiać o podziale ułudy posiadania mądrości pomiędzy bliźnich.
Z pobudek rasistowskich i chuligańskich, przekonany najwyraźniej o swojej wyższości rasowej nad Polakiem i związanej z tym rzekomej bezkarności każdego typa i sprawcy spod ciemnej gwiazdy, żydowskiego pochodzenia etnicznego w Polsce ustawionej bandycko i skrycie przez nikczemnych złoczyńców po Magdalence na wzór nieludzkiego apartheidu Republiki Południowej Afryki oraz pod dyktando żydów: Jaruzelskiego, Urbana, Rakowskiego i Kiszczaka, uważający się za bezkarnego nadczłowieka młody kryptosyjonista Bartosz Cicharski z Gdańska, związany z Grupą LOTOS niedawny absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, upatrzył sobie we mnie, Polaku aktywnym od 30 lat na emigracji politycznej w Niemczech, wydumanego goja, którego oprawca mniema, iż wolno mu bezkarnie zadręczać i terroryzować jako tzw. swojego Polaka, któremu wspomniany rasista żydowski mniemany pozostawia do wyboru tylko rodzaj śmierci.
Ciecierski obiecał mi bowiem w zał. korespondencji zniszczenie moralne i daje do wyboru tylko rodzaj kalibru broni, którą zamierza ten gotowy na wszystko człowiek ukatrupić tak po prostu i zwyczajnie jak zwykły szurke na Krzykach po wojnie, w zdobytym na Niemcach Wrocławiu, etatowego w 1981 r. redaktora tygodnika “Solidarność Jastrzębie” w Katowicach, stałego współpracownika Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa przez parę dobrych lat w Niemczech, zagranicznego korespondenta “Tygodnika Solidarność” redagowanego po 1989 r. przez Jarosława Kaczyńskiego, publicystę wyróżnionego m.in. odnotowaniem stałej współpracy z nim w stopce radakcyjnej Katolickiego Tygodnika Społecznego “Ład”.
Ciecierski sięga po obosieczny oręż ironii grożąc: “ …ze względu na nieustanne dostarczanie mi wybornej rozrywki chciałbym pozwolić sobie na drobny ukłon w Pańską stronę. Mianowicie może Pan wybrać, czy naszą konwersację mam opublikować na Google+, Facebooku, osobistym blogu czy może we wszystkich tych miejscach naraz? A może życzy Pan sobie jakieś inne medium? Będę wdzięczny za wszelkie sugestie“.
Wyjaśniam zatem w tym miejscu, że nie upoważniłem nigdy Bartosza Ciecierskiego do przedruku, czy opublikowania w jakimkolwiek miejscu na świecie najmniejszego chociażby fragmentu jakiejś mojej wypowiedzi i odbieram jego groźby jako realne i poważne, gdyż Bartosz Ciecierski skończył studia z notą 4,7 - nieco wyższą od oceny, z którą ja zakończyłem studia w czasach Solidarności, z których wcześniej relegowano mnie w 1977 r. ze względów politycznych, “za postawę niegodną studenta PRL”, czyli wywalono za rzekome naruszenie nietykalności cielesnej ubowca, tajnego pracownika Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach i jednocześnie w tej samej osobie studenta Uniwersytetu Sląskiego w Sosnowcu.
Wyjaśniam dalej, że publikuję w prasie literackiej w Polsce od czerwca 1974 r. a książki ogłaszam drukiem od 1977 r. Jako rencista jestem zaś osobą zbyt ubogą na to, żeby pozwalać np. takiej firmie google, a co dopiero Bartoszowi Ciecierskiemu na bezkarne naruszanie moich praw autorskich.
Z powyższych względów zgłaszam dokonanie przestępstwa i wnoszę o wszczęcie dochodzenia w przedstawionej sprawie.
Wracając zaś do gróźb wyrażonych ostatnio publicznie przez Lecha Wałęsę w rozmowie z córką ubowca Olejnik, że gdyby tylko mu dać do ręki pałę, jak dawniej dawano każdemu chętnemu na członka ORMO, to ten Noblista na ochotnika spałowałby Dudę z Katowic robiącego obecnie za przewodniczącego Solidarności i obijającego się prawdę mówiąc niezbyt trzeźwo od Millera do Kaczyńskiego, czyli od byłej lewicy uwłaszczonej na sprywatyzowanym (czytaj: przeszabrowanym) majątku ogólnonarodowym a mającej jak Jarosław Kaczyński ambicje do odgrywania wśród Polsków roli autorytetów otaczanych szacunkiem, prawych i sprawiedliwych jak biblijny Salomon ludzi, gdyż myśli lewica, iż Naród Polski jest głupi i zapomniał pochodzenie i całe zło żydokomunistycznym złoczyńcom oraz wybaczył chociażby obżydliwą chucpę odegraną po wyjściu Kwaśniewskiego z helikoptera ze Siwcem, obecnie jeszcze europosłem, rżnącym wtedy po pijaku przygłupa, tzn. naigrywanie się przez tych obydwu z teatralnych gestów Papieża Polaka Jana Pawła II, ogłoszonego ostatnio Patronem Miasta Wadowic, błogosławionego stojącego już wtedy nad trumną, o czym dobrze wiedział każdy katolik i agnostyk, a nie tylko kard. Dziwisz zbierający przezornie różne ampuły, pobierający od żyjącego jeszcze papieża przeróżne relikwie, nagrania głosu, itp., aby pomocne były te rzeczy w szerzeniu kultu świętego w przyszłości, o której nigdy nic nie wiadomo, albowiem Pan Jezus wyraźnie zapowiedział przecież swoim uczniom Dzień Sądu, który wielu zastanie na dachach.
Lech Wałęsa ma złych doradców i należy z tym skończyć w interesie Narodu Polskiego, albowiem Lech Wałęsa nie otrzymał Nagrody Nobla w dziedzinie Literatury Pięknej, jak Winston Churchill, który w pierwszej wojnie wytracił jako Pierwszy Lord Admiralicji 44 tys. powierzonych jego opiece marynarzy brytyjskich a także sprzymierzonych w jednej tylko kampanii u wybrzeży tureckich, zaś w ostatnich dniach drugiej wojny światowej ludobójczymi zaprawdę bombardowaniami zamordowało to monstrum zafascynowane osobowością Stalina, bez najmniejszej potrzeby, setki tysięcy niewinnych dzieci i kobiet, starców spalonych w piekielnym ogniu bombardowań Drezna, Frankfurtu nad Menem i wielu innych miast Bogu ducha winnych jak Hiroszima i Nagasaki.
Wałęsa jak Obama dostał Nagrodę Nobla w dziedzinie Pokoju, którego nie robi się przecież wojnami i nie osiąga policyjnymi pałami wciskanymi na siłę w ręce Donalda Tuska, gdyż ludzkość Pokój wyraża odwiecznie znakiem gołębicy, którą pierwszy wypuścił z rąk Ut-napisztim w sumeryjskim poemacie o Gilgameszu, zapisanym pismem klinowym na glinianych tabliczkach w języku Akkadu, w pierwszej połowie II. tysiąclecia przed Chrystusem, a po nim Noe noszony przez lata po pustynii w plemiennych opowieściach żydów, by wróciła z gałązką oliwną w dziobie. Gołębica przez marksistów nazwana gołąbkiem pokoju a przez Picasso, który przybył do Polski na Kongres Obrońców Pokoju, zakreślona ciemną kredką na ścienie pokoju, w którym malarz spał w lokalu kontaktowym Urzędu Bezpieczeństwa, na ścianie zmytej po jego wyjeździe szarym mydłem o nazwie “Biały Jeleń” przez ludzi, którzy nad abstrakcyjne gryzmoły reakcyjnego artysty przedkładali czystość ścian przeciągniętych wałkiem do malowania ściany, jak Wałęsa Naród Polski chciałby przeciągnąć pałą, żeby nauczyć ludzi szacunku do władzy.
Lech Wałęsa uhonorowany został przez Akademię Mądrych Ludzi krótko mówiąc: za całokształt tak samo jak Wisława Szymborska, autorka nie tylko słów do piosenki powtarzającej słowa nauki mędrca żydowskiego, który wyczytał w Aleksandrii u pewnego Greka, że: panta rhei, więc zapisał sobie: nic dwa razy się nie zdarza, zaś Lech Wałęsa nie czytał na szczęście dla siebie Heraklita i dlatego jako człowiek wolny, nie zniewolony fatalizmem przemijania wszystkiego jako najważniejszej cechy bytu, myślał i działał zawsze w taki sam sposób, tzn. w pierwszym rzędzie z szacunkiem dla władzy.
Z okna budynku Komisariatu Milicji Obywatelskiej przy ul. Swierczewskiego w Gdańsku Lech Wałęsa przemawiał w grudniu 1970 r. przez megafon i apelował do zgromadzonych w dole, na ulicy przed Komisariatem MO stoczniowców, żeby nie rzucali w okna tegoż budynku milicji kamieniami i nie domagali się uwolnienia aresztowanych przez władzę wcześniej polskich robotników, bo przecież to nikomu nic nie da i nawet wyrzucił przez to okno dla jasności na dowód swój kask stoczniowca i kartę pracy odbijaną w zegarze na bramie stoczni każdego dnia; wtedy też Lech Wałęsa po raz pierwszy usłyszał od Polaków, którzy widząc jego czyny przejrzeli na oczy, dwa krótkie słowa towarzyszące mu odtąd niezmiennie jak przekleństwo, którego nie zmyje nigdy: “Zdrajca i świnia”. Opisał to zdarzenie za Lecha Wałęsę zły doradca Andrzej Drzycimski na stronach: 73 i 74 w książce wydanej we Wiedniu 1987 r. pod tytułem: “Lech Wałęsa. Ein Weg der Hoffnung. Autobiographie”.
Churchill był tak zafascynowany obłędem masowego mordercy Stalina, że domagał się użycia przez brytyjskie samoloty bomb z gazem trującym w dziele ludobójstwa popełnianego na cywilnej ludności Niemiec opanowanych w demokratycznych wyborach przez partię fałszywie nacjonalistycznych, frankistowskich socjalistów Hitlera, która swoje niszczycielskie panowanie rozpoczęła od Nocy Długich Noży, tj. wymordowania niewygodnych świadków we własnych szeregach. Churchill natomiast już w 1920 r. wydał rozkaz użycia gazów trujących przeciwko cywilnej ludności kurdyjskiej Iraku; był zatem pierwszym monstrum, ludobójcą, który już na 13 lat przed dojściem Hitlera do władzy, jak pierwszy człowiek na świecie posłał do gazu cywilną ludność narodu kurdyjskiego, do którego zagłady świadomie zmierzał.
W 1926 r. Churchill domagał się użycia broni przeciwko robotnikom biorącym udział w strajku generalnym zwołanym w proteście przeciwko kryzysowi finansowemu i ekonomicznemu wywołanemu przez Churchilla, naówczas Kanclerza Skarbu i jako takiego autora fatalnych w skutkach reform, których oficalnym celem było przywrócenie pełnej wymienialności funta na złoto.
Bogu dzięki, że masoneria miała większy wpływ na poczynania Churchilla, niż wywiad brytyjski i umiała skutecznie powstrzymać jego szalone zapędy, bo już w 1910 r. Churchill jako Minister Spraw Wewnętrznych chciał sufrażystki pogonić pałami tak samo jak dzisiaj Wałęsa i został za to wychłostany przez jedną z nich szpicrutą w miejscu publicznym, w pobliżu ubikacji na dworcu kolejowym.
Wałęsie przepisuje się nie pijawki tej samej krwi, co chory, lecz spotkania z ludźmi nieuzależnionymi od wpływów niszczycielskich, usposobionymi pokojowo, pogodnymi, przyjaznymi w stosunku do bliźnich w rozumieniu Jezusa Chrystusa; Olejnik i Janion to jednak wciąż przy tym zbyt wyraźne i żywe relikty fascynacji Stalinem, jak u obróconej w proch tymczasem Szymborskiej z domu Rottermund, natomiast obecni dzisiaj wszechwładnie i wszechobecnie w mediach Pawlak i Sikorski przyjmując z pokorą dyktat narzuconej Polsce milionowej kontrybucji amerykańskiej pałki mają rzecz jasna w oczach, nie będąc z zawodu licealnymi nauczycielami historii jak Komorowski, obraz niesionych na palach głów dzieci obrońców Niemczy, oddanych władzy w zakład i myślą naturalnie w pierwszym rzędzie o swych własnych dzieciach przekabacając jak zły lekarz samych siebie zmywają ściany prywatnej, swej własnej skorupy mydłem “Biały Jeleń”.
Nie przepisuje obnażania krocza bogini Isztar mroczny poeta, któż bowiem zadaje sobie trud mycia okien, skoro pada i pada, a grzbietami Gór Swiętokrzyskich do Apeninów, Padu i Tybru niesie w powietrzu woń nektaru; z niego pracowite pszczoły biorą miód, który potem szlachci pańskie stoły i snadnie upaja się Siostra Ludzi Mądrych, Ironia.
Wnioskuję jak wcześniej pozostając z szacunkiem.
Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski, z Panem Bogiem.
http://www.spreaker.com/user/sowa/churchill_walesa_wladza_i_sila_fo_f33
Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 D-62906 Frankfurt

Share Episodes
More Episodes Messages
There are no messages for this episode.
Author
sowa Frankfurt, Hessen, Germany http://www.spreaker.com/show/herody
http://sowa.posterous.com